… - Tak. – odpowiedzieli
łącznie, patrząc na mnie z dołu. Cała trójka usiadła na przemoczonej od deszczu
ziemi.
-Fmmmm. – pomyślałem chwilę.
– Zaproszenie aktualne? – chciałem mieć pewność, że po tej głupkowatej
pokazówce nadal mogę dołączyć do sfory.
-Aktualne. – odezwał się
czarny samiec. Uśmiechnął się miło. – Czyli jesteś z nami? Jestem Shadow
Bursztyn. To Shaira Cichy Przybłęda – postawił łapę w kierunku puszystej
samicy, po czym skierował ją w stronę czarno-białej. – A to Zaza Mała
Gepardzica.
-Nazywam się Hei Dezhu
Helmai. W skrócie można mówić Hei, albo Dezhu. – zeskoczyłem z parapetu. – I jakby
co, nie jestem z Chin. – uśmiechnąłem się szarmancko do Shairy. – Jeśli to cała
sfora przydałoby się chyba trochę więcej członków.
-Akurat ich
poszukujemy. – zapewniła dumnie Shaira.
-A mógłbym wiedzieć
gdzie jest, że tak powiem „siedziba” sfory? – chciałem znać tereny. Po chwili
znów zaczęło padać.
-A właśnie. – odezwał się
Bursztyn. Samiec wstał. – Powinienem pokazać wam wszystkim stary dom, który
ostatnio znalazłem. Jest niezamieszkany i dużo w nim jedzenia. – uśmiechnął się
do nas. – Chodźcie. Pokażę wam.
Wszyscy poderwaliśmy się
z miejsca i ruszyliśmy za Bursztynem. Po jakimś czasie drogi doszliśmy pod
stary, nieco mroczny, opuszczony dom. Shadow oprowadził nas wszystkich po całym
wielkim domu. Pokazał miejsce, w którym najczęściej osiedlają się myszy i inne
tego typu. Potem pokazał nam wszystkim, kto jaki zakątek może zająć. „Ogółem
SUPER CHATA.” – pomyślałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz