Był straszny upał ,czterdzieści stopni. Udałam sie do pobliskiej okolicy w poszukiwaniu zacienionego miejsca do leniuchowania. Znalazłam drzewo godne podziwu. Dużo liści ,rozłożyste gałęzie. Jedyny problem był taki - z jednej strony gałęzie były nad jezdnią ,a z drugiej kilka metrów dalej był plac zabaw. ,,Jeśli spadłabym na jezdnie zostałabym zrównana z ziemią ,natomiast jeżeli spadłabym z drugiej strony pojawi się prawdopodobieństwo ,że mogą mnie dorwać ludzkie bachory -.- ,nachodzą mnie złe myśli. Tak czy siak śmierć w uścisku chyba lepsza.''
Położyłam się i momentalnie zasnęłam. Marzyłam i śniłam. Śniłam i marzyłam. Przypomniała mi się rodzina i troski mnie opuściły. ,, Koniec tego dobrego". Wstałam i rozściągnęłąm się. Spojrzałąm w dół. Na trawie siedział kot ,wyglądał jakby liczył samochody.
- Witam błędny rycerzu! Marzysz o markowym aucie ? - krzyknęłam żartobliwie. Kot najwyraźniej zszedł na ziemie. Zerknął pytająco w górę i rzekł.
- Hym ...? Kim jesteś ?
- Wyjąłeś mi to z 'ust'.
- Hei Dezhu, Helmai
- Kim ,splamiona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz