Trochę podenerwowany zerwał się z miejsca i skoczył na pobliski parapet. To wyglądało jak kabaret- kocur robił dziwne wytrzeszcze, a 'big trójka' szła prosto jakby chciała Go zabić.
Samiec zafuczał.
-Nie bój się . - Jak zwykle powiedział Bursztyn.
-Nie boję się ! - Wywrzeszczał .
-Uspokój się idioto! - krzyknęłam obrazę w Jego stronę.
-Kogo nazywasz idiotą!!!???
-Ciebie -.-
-Sheira lepiej się nie kłócić! - Dała radę Zaza.
Usiadłam przed parapetem.
-Chciałbyś dołączyć do naszej sfory?- zapytał 'big boss'.
-Co? Jakiej sfory?! - wykrzyknął złośliwie.
-Nie denerwuj się, pytamy się tylko czy chciałbyś dołączyć do sfory. Razem będzie łatwiej przetrwać! Wszyscy zostaliśmy porzuceni!!! - Odpowiedziałam. Samiec odebrał to z kolejnym wytrzeszczem.
-Mówisz, że będzie jedzenie? I dom? - Zapytał.
-Tak.- odpowiedzieliśmy wszyscy.
wytrzeszcze wkrótce dokończy XD
OdpowiedzUsuń